poniedziałek, 9 listopada 2009

Wariograf na poligrafie

Cal Lightman jak i cała Lightman Group utrzymuje się z wykrywania kłamstwa, albo jeśli ktoś woli, odnajdywania prawdy. W zasadzie na jedno wyjdzie, chociaż nie do końca. Robią to, posługując się odnajdywaniem i interpretowaniem behawioralnych oznak kłamstwa.

A są przecież, jak wszyscy wiemy, urządzenia, które do tego służą. Nazywają się one wariografami, lub wymiennie, poligrafami.

Czym jest taki wariograf?

Otóż to nic innego jak zestaw czujników, które za pomocą pisaków notują zmiany zachodzące w autonomicznym układzie nerwowym (AUN). Niektóre zmiany zachodzące w AUN bywają odzwierciedleniem napięcia emocjonalnego człowieka. Za pomocą wariografu mierzy się: zmiany w szybkości i głębokości oddechu badanego, zmiany ciśnienia krwi i tempa bicia serca, zmiany w poceniu się.

Co ciekawe nie istnieje żadna obiektywnie mierzalna wskazówka wskazująca, że badany kłamie. Urządzenie jest więc nazywane wykrywaczem kłamstw odrobinę na wyrost. To rejestrator aktywności wyłącznie.

Żeby badanie takim urządzeniem było efektywne, konieczny jest na początku pewien zabieg ze strony badającego. Musi on przekonać badanego, że jest on w stanie za pomocą maszyny wykryć prawdę. Służy temu test pobudzenia. Bardzo często teki test polega na tym, że badający opierając się na zapisach wariografu określa, jaką kartę badany wybrał sobie spośród kilku możliwości. Tajemnicą Poliszynela jest, że wielu operatorów wariografu posługuje się, dla wywarcia pożądanego efektu, znaczonymi kartami.

I dopiero, kiedy badany uwierzył, że wariograf jest skuteczny, badający przystępuję do prawdziwego testu. Oczywiście pomagają mu w tym pewne cywilizacyjne stereotypy. Na przykład wielokrotnie powtarzane zdanie w filmach i książkach, że tej maszyny nie da się oszukać oraz presupozycja: „Skoro ktoś zdecydował się mnie badać tą metodą inwestując w to czas i pieniądze, to znaczy ze jest ona skuteczna, więc nie da się wariografu oszukać, bo stosuje go CIA, FBI, NSA i ZHP, no nie ZHP może nie”.

Tak czy inaczej, najpierw musimy wmówić badanemu, że badanie jest skuteczne. Przypomina to trochę zabiegi Derena Brawna podczas jego pokazów ulicznych. Równie dobrze więc, za wykrywacz kłamstw, tak jak w drugim odcinku L2M, może służyć jajko strusia. Reszta zależy wyłącznie od siły przekonywania badającego. I broń Boże nie jest to zamach na wiarygodność testów przeprowadzanych za pomocą wariografu a tylko stwierdzenie pewnych faktów.

Zdarzyło ci się pewnie powiedzieć lub usłyszeć już kiedyś coś takiego:

„Znam cie tak dobrze, że wystarczy mi jeden rzut oka i zawsze wiem, kiedy mnie okłamujesz.”

A jak było dalej to już Ty szanowny Czytelniku wiesz najlepiej.

wtorek, 20 października 2009

W czym rzecz

Serial czerpie bardzo dużo z dorobku naukowego Dr Paula Ekmana. Psycholog ten od lat z górą trzydziestu zajmuje się wykrywaniem kłamstw. Dużo ze swej wiedzy zawarł między innymi w książce "Kłamstwo i jego wykrywanie w biznesie, polityce i małżeństwie". Doktor Ekman jest również konsultantem serialu "Lie to me". Oczywiście serial, jak każdy film to tylko show a właściwe pytanie jest takie jak z tej wiedzy można w rzeczywistości skorzystać właśnie w biznesie, polityce czy związku.

To co widać poniżej to ekspresje emocji. Oczywiście wiele jest przerysowanych, a niektóre ze zdjęć to po prostu "głupie miny". Niemniej jednak przy odrobinie zastanowienia można wyodrębnić kilka ekspresji (min), które są charakerystyczne dla kilku stanów emocjonalnych. Doktor Ekman wraz ze swoim zespołem, przez lata badań stwierdził, że jest siedem emocji, których ekspresje mimiczne są takie same dla wszystkich ludzi niezależnie od rasy, narodowości, środowiska. Poszukaj wśród tych zdjęć tych, które najbardziej kojarzą się ze smutkiem, gniewem, radością, obrzydzeniem. pogardą (lekceważeniem), zaskoczeniem i strachem.


Prawda, że łatwe.

To teraz wystarczy sobie wyobrazić, że aby móc stwierdzić, że ktoś nie do końca mówi prawdę trzeba zauważyć mikroekspresję emocji, która trwa 1/25 sekundy. Tak, dokładnie tyle ile mrugnięcie, a później ukryje to co przeżywa, pod maską, którą się zasłania.

Oczywiście umiejętność odczytywania i analizowania mikroekspresji to tylko część tego, czego można się dowiedzieć o człowieku, po prostu na niego patrząc i słuchając tego co i jak mówi.

Zajmujemy się tym od dwóch lat, prowadząc warsztaty "Behawioralna kontrola procesu komunikacji". Do innych naszych warsztatów zawsze dodajemy moduły z behawiorystyki, tak aby dawać uczestnikom jak najszersze spojrzenie na proces komunikacji, aby w pełni na miarę swoich aktualnych umiejętności potrafili korzystać ze wszystkich źródeł informacji, które mówiąc trywialnie, mają przed oczami, a których często nie widzieli wcześniej.

Nam od zawsze wydawało się ciekawe bo wiemy jaką wartość ma informacja i to taka jakiej nie ma nikt inny, albo taka, którą druga strona stara się przed nami ukryć. Dlatego pracujemy nad swoimi umiejętnościami i przekazujemy je uczestnikom naszych warsztatów.

W związku z tym możemy sie już poszczycić certyfikatem Paul Ekman Group dotyczącym umiejętności analizowania mikroekspresji.

poniedziałek, 19 października 2009

Magia kłamstwa

Już jest.
Wprawdzie znowu, naszym polskim, zwyczajem ktoś przetłumaczył tytuł. Pamiętacie jak z Highlandera zrobili Nieśmiertelnego?
Teraz z "Lie to me" ktoś zrobił "Magię Kłamstwa".
Jeżeli to ma być cena za możliwośc oglądania tego doskonałego serialu to trudno. Niech im będzie.
Dobrze, że nie tłumaczyli Lightman Group bo wyszłoby jakoś np: Grupa Lucyfera albo podobnie. Chociaż z drugiej strony, Cal Lightman (Tim Roth) bywa diaboliczny, gdy rozmawia z ludźmi, od których chce się dowiedzieć prawdy.

Tłumaczenie tytułu filmu jest o tyle paradoksalne, że film, a w zasadzie jego kanwa merytoryczna, oparta na wieloletnich badaniach doktora Paula Ekmana ma pokazać w jaki sposób my, zwykli śmiertelnicy, możemy, w codziennej komunikacji, kłamstwo odkrywać.

Oczywiście jest w tym wiele uproszczeń, bo to o czym w swoich książkach dr Ekman pisze, to o wiele więcej, niż samo wykrywanie kłamstwa. Pokazuje on, w oparciu o swoje długoletnie doświadczenia poparte badaniami wręcz antropologicznymi, w jaki sposób lepiej możemy rozumieć innych ludzi. Zwraca uwagę na to, jak ważne jest dekodowanie tego w jaki sposób rozmówca do nas mówi, używając całego swojego ciała, a nie tylko analizowanie treści werbalnych przekazu.

I litości, nie bawimy się tutaj w udowadnianie lub obalanie tzw. Prawa Mehrebiana. Zostawmy jego 7% na słowa, 38% na ton głosu i 55% na mowę ciała w spokoju.