poniedziałek, 19 października 2009

Magia kłamstwa

Już jest.
Wprawdzie znowu, naszym polskim, zwyczajem ktoś przetłumaczył tytuł. Pamiętacie jak z Highlandera zrobili Nieśmiertelnego?
Teraz z "Lie to me" ktoś zrobił "Magię Kłamstwa".
Jeżeli to ma być cena za możliwośc oglądania tego doskonałego serialu to trudno. Niech im będzie.
Dobrze, że nie tłumaczyli Lightman Group bo wyszłoby jakoś np: Grupa Lucyfera albo podobnie. Chociaż z drugiej strony, Cal Lightman (Tim Roth) bywa diaboliczny, gdy rozmawia z ludźmi, od których chce się dowiedzieć prawdy.

Tłumaczenie tytułu filmu jest o tyle paradoksalne, że film, a w zasadzie jego kanwa merytoryczna, oparta na wieloletnich badaniach doktora Paula Ekmana ma pokazać w jaki sposób my, zwykli śmiertelnicy, możemy, w codziennej komunikacji, kłamstwo odkrywać.

Oczywiście jest w tym wiele uproszczeń, bo to o czym w swoich książkach dr Ekman pisze, to o wiele więcej, niż samo wykrywanie kłamstwa. Pokazuje on, w oparciu o swoje długoletnie doświadczenia poparte badaniami wręcz antropologicznymi, w jaki sposób lepiej możemy rozumieć innych ludzi. Zwraca uwagę na to, jak ważne jest dekodowanie tego w jaki sposób rozmówca do nas mówi, używając całego swojego ciała, a nie tylko analizowanie treści werbalnych przekazu.

I litości, nie bawimy się tutaj w udowadnianie lub obalanie tzw. Prawa Mehrebiana. Zostawmy jego 7% na słowa, 38% na ton głosu i 55% na mowę ciała w spokoju.





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz